Dla Niepokalanowa 14 sierpnia to nie tylko wigilia uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny do chwały Nieba, ale i odpust ku czci założyciela grodu Niepokalanej – św. Maksymiliana Marii Kolbego.

W tym roku na uroczystości odpustowe przybyli energetycy i krwiodawcy, którym patronuje św. Maksymilian. Po raz pierwszy w pieszej pielgrzymce przybyli pątnicy z Pabianic oraz liczne grupy Rycerstwa Niepokalanej.

Uroczystej Mszy świętej, sprawowanej w bazylice, przewodniczył ks. bp Piotr Jarecki, a towarzyszyli mu o. Jerzy Norel – zastępca generała z Rzymu oraz o. Wiesław Pyzio – prowincjał prowincji warszawskiej franciszkanów.

W homilii Ksiądz Biskup zwrócił uwagę na trzy główne aspekty życia św. Maksymiliana, a mianowicie: życie całkowicie oddane Bogu, życie całkowicie nastawione na miłość oraz życie nastawione na pełnienie czynów miłości.

Trzeba mieć odwagę, aby pozwolić Bogu działać w naszym życiu – mówił Ksiądz Biskup. – Tylko ten, kto pozwoli, by Bóg działał w jego życiu, może zostać świętym. W świętym ukazuje się najpełniej Boża wszechmoc i potęga” – podkreślał kaznodzieja.

Na koniec homilii Ksiądz Biskup podkreślił osobisty związek ze św. Maksymilianem, którym jest 61. rocznica otrzymania przez ks. Biskupa sakramentu chrztu świętego.

Dzień narodzin do nieba św. Maksymiliana, to też dzień moich narodzin do życia w łasce, życia jako dziecka Bożego.

Po uroczystej Mszy świętej pod pomnikiem św. Maksymiliana zostały złożone wieńce oraz zapalono świece – symbol światła-Chrystusa, które ma w nas płonąć i nigdy nie zgasnąć, ale też symbol życia powoli spalającego się z miłości do bliźniego.

TRANSITUS

Ponieważ śmierć św. Maksymiliana miała miejsce w wigilię święta maryjnego, zaś 15 sierpnia przypada uroczystość Wniebowzięcia NMP, dlatego po południu z kaplicy św. Maksymiliana – z kolebki Niepokalnowa wyruszyła procesja z relikwiami Świętego do niepokalanowskiej bazyliki, która zapoczątkowała tzw. Transitus – czyli krótkie nabożeństwo upamiętniające śmierć Założyciela Niepokalanowa.

Przypomnijmy opis śmierci Ojca Maksymiliana, przekazany przez naocznego świadka, współwięźnia obozu w Auschwitz.

A gdy więzień Borgowiec wrócił po krótkiej chwili, znalazł ojca Maksymiliana siedzącego na podłodze i, jak poprzednio, opartego plecami o ścianę. Jego czyste ciało jakby promieniowało. Jego głowa była pochylona nieco w bok, a oczy szeroko otwarte, utkwione w jeden punkt, jakby zastygłe w radosnym zachwycie. Całe oblicze jaśniało radością. Borgowiec wrócił do biura, w którym pracował i stwierdził, że godzina była dokładnie 12.50, a więc ojciec Maksymilian zmarł w wigilię święta Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Pomyślał, że to Ona sama pospieszyła przyjść po swego rycerza. Zaraz potem, Borgowiec, pod nadzorem esesmanów, wraz z innym więźniem, a był to Maksymilian Chlebik, numer obozowy 1251, przenieśli ciało ojca Kolbego do umywalni, a następnego dnia wyznaczeni więźniowie w drewnianych skrzyniach zanieśli je do pobliskiego krematorium. Spalenie ciała nastąpiło już w pełni święta Wniebowzięcia, 15 sierpnia Roku Pańskiego 1941. Popioły z krematorium rozsypywano po okolicznych polach i rozniósł je wiatr. Użyźniały polską glebę. Stało się tak, jak przepowiedział: Pragnę być starty na proch dla Niepokalanej i aby ten proch został rozniesiony przez wiatr po całym świecie.

Na zakończenie nabożeństwa zebrani mogli oddać cześć Świętemu przez ucałowanie jego relikwii – włosów z brody. Niektórzy dziwią się, gdy słyszą o relikwiach Świętego: skoro św. Maksymilian został spalony to skąd wzięły się relikwie? Historia jest zadziwiająca i prosta zarazem.

Co do relikwii o Maksymiliana, to są to włosy z jego brody. Na początku II wojny światowej ojciec Kolbe zgolił brodę, którą zapuścił na misjach w Japonii. Klasztorny fryzjer, br. Akurcjusz Pruszak schował włosy z brody Ojca Kolbe i skrupulatnie je przechowywał. Współbracia przypuszczali, że Ojciec Maksymilian może zostać kiedyś świętym, dlatego przechowywali rzeczy Ojca Maksymiliana, a brat fryzjer przechował włosy z brody.